X

INFORMACJA DOTYCZĄCA PLIKÓW COOKIES

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.


Radość
z posiadania psa
OBROŻA, SZELKI, A MOŻE KOLCZATKA???
Jak działa kolczatka


Kolczatki i inne urządzenia do karcenia psów są całkowicie zbędne zarówno w szkoleniu jak i naszym codziennym życiu z czworonogami. Aby jednak je odrzucić potrzebujemy wiedzy i zmiany naszego myślenia.


Dziecko i szczur


Cofnijmy się o prawie 100 lat, do roku 1920. Wtedy to na uniwersytecie w Baltimore para naukowców przeprowadziła na 11 miesięcznym chłopcu eksperyment, który przeszedł do historii pod nazwą eksperymentu „Mały Albert” (Little Albert experiment). Badacze chcieli dowiedzieć się, czy można nauczyć się bać.

Eksperyment polegał na tym, że w chwili, gdy dziecku pokazywano białego szczura uderzano młotkiem w metalowy pręt, który wydawał głośny, przenikliwy dźwięk. Po około siedmiu powtórzeniach dziecko na sam widok szczura zaczęło płakać ze strachu. Reakcja lękowa dziecka utrzymywała się na podobnym, silnym poziomie nawet po upływie miesiąca od przeprowadzenia eksperymentu. Co więcej, dziecko rozszerzyło swój lęk na inne, podobne obiekty, na przykład na królika i psa.

Osoby o silnych nerwach mogą obejrzeć film, pokazujący przebieg eksperymentu:tinyurl.com/2g76mwx

Eksperyment „Mały Albert” pokazuje, jak w wyniku warunkowania klasycznego (classical conditioning) powstaje skojarzenie pomiędzy emocją (lęk wywołany hałasem), a pierwotnie neutralnym bodźcem wzrokowym (szczur). Dziecko skojarzyło odczuwany lęk ze szczurem, na którym w tym momencie skupiało swoją uwagę. Szczur, rzecz jasna, nie był przyczyną hałasu, lecz tak małe dziecko nie mogło tego wiedzieć. W trakcie eksperymentu Albert NAUCZYŁ SIĘ bać szczura. Identyczny efekt uzyskalibyśmy łącząc neutralny bodziec z innymi nieprzyjemnymi doznaniami, na przykład z bólem.


Przejdźmy do psów...

Ten sam proces przebiega za każdym razem, gdy nasz pies skupiając się na bodźcu neutralnym doświadcza bólu lub niepokoju wywołanego przez zaciśnięcie się kolczatki, a także porażenie prądem z obroży elektrycznej, zaciśnięcie się łańcuszka dławiącego, szarpnięcie smyczą czy inne skarcenie przez właściciela. Bardzo często uwaga psa w tym momencie skupiona jest na innym psie, zbliżającym się dziecku, czy rowerzyście. Czasem pies przestrasza się czegoś podczas spaceru i rzucając się do ucieczki sam wywołuje szarpnięcie.

Z eksperymentu „Mały Albert” wiemy, że:

nauka lęku postępuje szybko;
lęk ma tendencję do rozszerzania się na inne bodźce;
raz wyuczony lęk pozostaje na długo.

Wszystkie te zasady dotyczą również psów. Już po kilku powtórzeniach podobnych sytuacji pies może zacząć wykazywać objawy lęku na widok innych psów, ludzi, dzieci, pojazdów, a także bać się miejsc, w których te zdarzenia nastąpiły. Jeśli nie podejmiemy środków zapobiegawczych wystarczająco szybko negatywne skojarzenia mogą zacząć przenosić się na co raz większą liczbę bodźców i, w zależności od predyspozycji psa, owocować szeregiem zachowań problematycznych. Na spacerze pies może chować się za właścicielem, albo rzucać się na inne psy. Może pojawiać się ciągnięcie na smyczy lub inne objawy silnego pobudzenia. Zaburzenie poczucia bezpieczeństwa może powodować u psa problemy z zostawaniem samemu w domu (wycie, niszczenie, załatwianie się).


Alternatywy dla kolczatki

Zazwyczaj właściciele sięgają po kolczatkę gdy ich pies wchodzi w okres dojrzewania, czyli w okolicach 7 miesiąca życia zwierzęcia. Najczęściej przyczyną jest ciągnięcie przez psa na smyczy. Zdarza się również, że kolczatkę poleca trener, który nie potrafi szkolić psów przy użyciu metod pozytywnych.

Kolczatka jest całkowicie zbędna w szkoleniu psów. Istnieje wiele pozytywnych metod uczenia psów chodzenia na luźnej smyczy. Jedni trenerzy promują metodę „na drzewo”, inni zalecają skupianie psa na przewodniku przy użyciu smakołyków lub zabawek. My polecamy metodę opisaną w książce T. Rugaas „Mój pies ciągnie na smyczy. Co robić?” Jest ona humanitarna i skuteczna, obniża stres odczuwany podczas spaceru zarówno przez psa jak i właściciela.

Jeśli z uwagi na swoją dużą masę i brak manier pies stanowi realne zagrożenie dla otoczenia, dopuszczalnymi humanitarnymi akcesoriami są w tej sytuacji szelki z zapięciem z przodu oraz obroże uzdowe. Trzeba jednak wiedzieć, że nie zlikwidują one przyczyny ciągnięcia na smyczy, a jedynie ułatwią przewodnikowi prowadzenie psa. Rozwiążą problem właściciela, ale nie pomogą psu. Dodatkowo, same w sobie niosą również pewne zagrożenia.

Jeśli twój pies ciągnie na smyczy to zachęcamy do skorzystania z usług jednej z rekomendowanych przez nas szkół z certyfikatem „Szkoła bez kolców”.


Więcej wyobraźni


Nie trzeba zbytnio się wysilać, by wyobrazić sobie, jak czuje się pies szarpany na smyczy. Gdy w 2003 roku uczestniczyłam w seminarium szwajcarskiego fizjoterapeuty pracującego ze zwierzętami Ursa Brehma, opowiadał on o tym, jak ważne dla zdrowia psów jest by właściciele zrezygnowali ze stosowania obroży. W pewnym momencie prelegent poprosił dwie osoby z widowni o wyjście na środek sali. Jednej osobie oplótł szyję taśmą, której koniec wręczył drugiej osobie. Następnie poprosił osobę trzymającą koniec "smyczy", by pociągnęła. Już w trakcie przygotowań do tego eksperymentu na sali zapadła nerwowa cisza. Gdy Urs wspomniał o pociągnięciu "smyczy", która była przywiązana do szyi człowieka, wszyscy byliśmy spoceni. Osoba, która miała pociągnąć za taśmę odmówiła wykonania polecenia, nie znalazł się też chętny wśród reszty publiczności. Urs w ten sposób pokazał nam, że silnie rozwinięta empatia chroni nas przed stosowaniem przemocy wobec innych. Niestety, wobec zwierząt często tej empatii nam brakuje.


Argumenty przemawiające za używaniem szelek zamiast kolczatki (a nawet zwykłych obroży):













Magda Urban, fundacja Psia Wachta,
www.psiawachta.pl
© 2011 PSORBONA. All Rights Reserved. Design by PlusDesign Created by Websolution.